Europa zostaje w tyle, inne kontynenty będą produkowały więcej samochodów.

Europa jeżeli chodzi o branżę motoryzacyjną może pogrążyć się w kryzysie na długie lata. W Europie tendencja spadkowa jeżynie chodzi o sprzedaż jest zauważalna niemal od trzech lat. Teraz jednak osiągnęła poziom najniższy od blisko dwudziestu lat. Nie jest to dobry prognostyk na nadchodzące miesiące, ponieważ analitycy przewidują, że europejskie koncerny samochodowe nie znajdą sposoby na zainteresowanie swoimi produktami klientów na swoim rodzimym rynku. Europa jest na chwilę obecną czerwoną latarnią.

Konkurencja na innych kontynentach nie spoczywa na laurach i liczba wyprodukowanych aut z każdym rokiem sukcesywnie się zwiększa. Jak podaje Światowa Organizacja Producentów Samochodów tylko w roku 2011 z taśm produkcyjnych wyjechało ponad osiemdziesiąt milionów egzemplarzy rożnego rodzaju samochodów, zaczynając od osobowych kończąc na ciężarowych. Według prognoz na 2012 rekord ten zostanie jeszcze poprawiony. Oficjalne dane jeszcze nie spłynęły do organizacji. Ambitne plany są także na rozpoczęty rok. Światowy kryzys ekonomiczny bardzo przetasował obecny rozkład sił jeżeli chodzi o branżę motoryzacyjną. Na chwilę obecną ponad pięćdziesiąt procent samochodowych jest produkowanych w fabrykach zlokalizowanych w krajach azjatyckich. Jedynie dwadzieścia pięć procent to samochody pochodzenia europejskiego. Samochodów tych będzie z każdym rokiem coraz mniej ponieważ z racji mniejszych kosztów produkcja coraz częściej przenoszona jest na wschód. Cierpią na tym europejskie zakłady, które są zamykane. Powodem tego jest ich nierentowność. Tak stało się na przykład w Bochum, gdzie General Motors zdecydowało się o zamknięciu fabryki Opla. Fabryka ta działał blisko pięćdziesiąt lat. Przez niemieckie związki zawodowe taka decyzja została przyjęta z wielkim niedowierzaniem, ponieważ od zakończenia II wojny światowej w Republice Federalnej Niemiec nie doszło nigdy do zamknięcia fabryki samochodów osobowych, co jest wynikiem godnym odnotowania.